Japończycy odchodzą ze Stomilu. Oczekiwania były większe

Dla Yasuhiro Kato i Naoyi Shibamury to koniec przygody z olsztyńskim klubem. Pierwszemu z nich umowa wygasa dopiero z końcem czerwca, ale wiadomo, że nie zostanie przedłużona. Drugiemu klub już podziękował za współpracę.
Kato reprezentował barwy Stomilu od dwóch lat, a w sezonie 2013/2014 był jednym z jego wyróżniających się zawodników. Przekonał do swoich umiejętności ówczesnych trenerów OKS-u Zbigniewa Kaczmarka oraz Adama Łopatko i w efekcie wystąpił w 19 ligowych spotkaniach, w których zdobył dwie bramki.

Wszystko się zmieniło, kiedy stery w olsztyńskim klubie przejął szkoleniowiec Mirosław Jabłoński. Od tej pory 29-letni pomocnik sporadycznie wybiegał na boisko. W minionych już rozgrywkach 2014/2015 zaledwie czterokrotnie, i to jako zmiennik. Nic więc dziwnego, że po rundzie jesiennej władze Stomilu dały mu wolną rękę w poszukiwaniu nowego pracodawcy.

Jeszcze mniej okazji do gry miał 32-letni Naoya Shibamura. Obrońca ten dołączył do Stomilu latem ubiegłego roku i w zakończonym sezonie zaliczył raptem dwa ligowe występy. Nie będzie też miło wspominał swojego debiutu na zapleczu ekstraklasy, kiedy to OKS mierzył się z Zagłębiem Lubin (7 września remis 1:1). Zawodnik rywali Arkadiusz Woźniak "ośmieszał" wówczas Japończyka, z łatwością mijając go w pojedynkach jeden na jeden i zaledwie po 45 minutach został zdjęty z boiska.

Na kolejną szansę musiał poczekać do 18 października, kiedy to biało-niebiescy grali na wyjeździe z GKS-em Katowice (porażka 1:2). I wprawdzie tym razem z atakami przeciwników radził sobie bardzo dobrze, ale znów nie zagrzał miejsca na murawie. Na placu gry zastąpił go Łukasz Jamróz, ale wówczas wprowadzenie napastnika wynikało z konieczności odrobienia strat. Warto dodać, że Shibamura podczas pobytu w Olsztynie wystąpił także w 10 spotkaniach czwartoligowych rezerw OKS-u.

Więcej o piłkarzach Stomilu czytaj na olsztyn.sport.pl.