Sport.pl

Stomil przed szansą, by zmazać plamę z Pucharu Polski

OKS w meczu 1/16 finału przegrał na własnym stadionie ze Śląskiem Wrocław 1:5. Teraz piłkarzy czeka szybki powrót na boiska ligowe i starcie z Olimpią Grudziądz.
Nie tak wyobrażali sobie spotkanie ze Śląskiem Wrocław zarówno sami piłkarze, jak i wszyscy sympatycy olsztyńskiego futbolu. Już od pierwszego gwizdka sędziego częściej przy piłce znajdowali się piłkarze Śląska i to oni dyktowali warunki na boisku. - Śląsk zepchnął nas do głębokiej defensywy - mówił po meczu bramkarz Stomilu Piotr Skiba. - Kiedy strzeliliśmy kontaktową bramkę, to stwierdziliśmy, że nie mamy już nic do stracenia i musimy ruszyć. Otworzyliśmy się, a to kosztowało nas kolejne dwie bramki. W głównej mierze błędy indywidualne zadecydowały o takim wyniku, a nie innym.

Również trener OKS-u Mirosław Jabłoński nie był zadowolony po tak wysokiej porażce. - Nasze oczekiwania były dużo większe niż to, jak wyglądał ten wynik - przyznał szkoleniowiec. - Liczyliśmy się z tym, że Śląsk przewyższa nas umiejętnościami technicznymi i taktycznymi, ale przede wszystkim daliśmy za dużo miejsca zawodnikom z Wrocławia. Wynik jest sprawiedliwy, choć może trochę za wysoki.

Teraz Stomil czeka ligowy pojedynek z Olimpią Grudziądz. Najbliżsi ligowi przeciwnicy OKS-u, także odpadli z walki o krajowy puchar na tym samym etapie. Mimo ambitnej postawy, piłkarze z województwa kujawsko-pomorskiego przegrali 0:2 Lechem Poznań.

Mistrz Polski szybko objął prowadzenie w Grudziądzu, ale to nie znaczy, że kontrolował przebieg meczu. Olimpia pokazała, że należy się z nią liczyć, choć początek sezonu w jej wykonaniu nie należy raczej do najlepszych. Przegrana u siebie z beniaminkiem rozgrywek Rozwojem Katowice oraz remis z Bytovią Bytów plasują podopiecznych trenera Tomasza Asensky'ego na przedostatnim miejscu w tabeli.

W dużo lepszym stylu sezon zaczął Stomil. Zwycięstwo na wyjeździe ze spadkowiczem z Ekstraklasy GKS-em Bełchatów oraz pechowy remis z Sandecją Nowy Sącz dają na chwilę obecną piłkarzom ze stolicy Warmii i Mazur 4. miejsce. Gdyby jednak nie roztrwonili w końcówce meczu z Sandecją dwubramkowej przewagi, byliby nawet samotnymi liderami tabeli.

Piłkarze z Olsztyna i Grudziądza mieli już okazję zmierzyć się ze sobą w te wakacje, w ramach przygotowań do sezonu. W meczu sparingowym rozgrywanym na początku lipca biało-niebiescy przegrali 0:1. Natomiast ostatnie spotkanie ligowe zakończyło się zwycięstwem Stomilu 2:1 po bramkach Wołodymyra Kowala.

Gracze z Olsztyna zapowiadają walkę o zatarcie złego wrażenia, jakie pozostało po meczu pucharowym ze Śląskiem. - Trzeba wyciągnąć to, co było dobre i trzeba się skoncentrować już na meczu w Grudziądzu - mówił zaraz po spotkaniu z drużyną z Wrocławia Grzegorz Lech. - Nie możemy rozpaczać i się dołować, że jesteśmy słabi. Teraz przed nami ważny mecz w lidze. Musimy się mentalnie i fizycznie zregenerować, aby przystąpić do tego meczu jak najlepiej przygotowani.

Czasu na jakiekolwiek zmiany w taktyce stomilowców jest bardzo mało. Sobotni mecz będzie bowiem trzecim spotkaniem w ciągu siedmiu dni dla podopiecznych Mirosława Jabłońskiego. - Dobrze by było z meczu ze Śląskiem wyciągnąć wnioski - mówił po pucharowym starciu szkoleniowiec OKS-u. - Mamy wiele rzeczy do poprawiania i może ta porażka będzie czynnikiem mobilizującym zespół.

Spotkanie Olimpia Grudziądz - Stomil Olsztyn w najbliższą sobotę o godz. 20.

Mecze 3. kolejki:

Zagłębie Sosnowiec - Wigry Suwałki, Arka Gdynia - GKS Katowice, MKS Kluczbork - Zawisza Bydgoszcz, Miedź Legnica - Chrobry Głogów, GKS Bełchatów - Dolcan Ząbki, Sandecja Nowy Sącz - Chojniczanka Chojnice, Olimpia Grudziądz - Stomil Olsztyn, Rozwój Katowice - Bytovia Bytów

Więcej o meczach Stomilu na olsztyn.wyborcza.pl.